Popełniamy błędy, czasem źle ulokujemy nasze uczucia, czasem pogubimy drogę właściwego działania. Pójdziemy za tym, co nas kusi i czego pragniemy. Po dłuższej chwili orientujemy się, że znaleźliśmy się w pułapce własnych oczekiwań, pragnień. Ranimy bliskie nam osoby, uciekamy w nałogi, czarne momenty zdają się nas przytłaczać. Ot takie błędne koło. Wstyd nas blokuje, nie daje nam szansy na poproszenie o pomoc.
Warto spróbować pomyśleć "po co ja to robię?", "dlaczego uciekam w takie płytkie przyjemności?", "dlaczego ranię słowem i zachowaniem ważne dla mnie osoby?, co ja chcę w ten sposób osiągnąć?". Myślę, że trzeba zatrzymać się, zreflektować w porę. Pan Bóg, los, dał nam wielką szansę, powołał nas do życia. Możemy czerpać z otoczenia całymi garściami, sycić się dobrem, gasić pragnienie miłości. Póki jest w nas życie, drogi Czytelniku, nie tylko to fizyczne, ale też mentalne - warto kierować wzrok ku dobru, ku wzajemnej życzliwości. Wina nigdy nie leży po jednej stronie. Wina waży, a waga zawsze ma dwie szalki, na których możemy położyć nasze złe działania i zobaczyć, że ich siła jest niekiedy mniejsza, a czasem... istotniejsza? To, o czym mówię, w całej rozciągłości dotyczy również mnie. Też ponoszę odpowiedzialność za swoje postępowanie, też tę wagę obciążę na swej szali. Niemniej trzeba ten czas dobrze, jak najlepiej wykorzystać. Życie tutaj, w doczesności, mamy naprawdę tylko jedno! A wieczność czeka... od nas zależy - jaka.
Każdy z nas popełnia błędy, i będzie je dalej popełniał ponieważ nikt z nas nigdy nie będzie doskonały to jest nie możliwe, jedynie co możemy, to prosić Pana Boga o jasność umysłu, byśmy postępowali według zasad Bożych, by być rzyczliwym, nie ranić nikogo , a gdy już to się stanie to umieć przeprosić!
OdpowiedzUsuńPiękne i przemyślane słowa. Serdecznie dziękuję za ten komentarz.
Usuń