ICD... życie!

     Mam skoliozę (M41.8), stopy końsko - szpotawe (Q66.0) oraz... chęć do życia. Oznaczenia biorą się z kryteriów diagnostycznych ICD-11. Pod tymi sygnaturami kryje się człowiek - istota, która czuje, ma swoje podstawowe potrzeby życiowe (fizjologia, chęć odpoczynku, odczuwanie głodu, sytości), które są niezbędne do przetrwania. Dalej - te surowe, twarde symbole, po prostu wyklikane na komputerze i wydrukowane w dokumentacji medycznej, tworzą obraz cech tej osoby. I co?

    Ukończenie szkoły podstawowej, dobrego liceum, ukończenie studiów magisterskich i dwóch pełnych "podyplomówek", kończenie kolejnej. Nagle sterta dokumentów aplikacyjnych grubości solidnej encyklopedii powszechnej, klikanie w klawiaturę na portalach do poszukiwania pracy. Aaa, i jeszcze wydane około 15 tysięcy złotych na edukację, czyli zdobycie wykształcenia wyższego. Mnie trudno złamać i nawet nie chcę się nad sobą użalać, nie w tym rzecz! Walczyć będę, ponieważ jestem zmotywowany i mam o kogo - o siebie! Niemniej dopóki będzie trwało mentalne skamienienie, sztywne trzymanie się ram wyobrażania sobie niepełnosprawności przez społeczeństwo, to wtedy nic się nie zmieni. "Przecież on / ona nie da rady!", "Zrobi sobie lub komuś krzywdę!", "Co on może wiedzieć, przecież jeździ na wózku / jest niewidomy?". A pedagogika specjalna swoje szablony podaje. Szkoda, że osoby piastujące określone stanowiska nie uwzględniają, może trochę zapominają, ich znaczenia. Co zatem osoba z niepełnosprawnością ma robić po skończeniu szkoły średniej czy wyższej?! W świetle kamer, wśród milionów widzów pięknie się mówi o walce z wykluczeniem społecznym, zawodowym. O otwartym rynku pracy, o równych szansach. A prawda jest inna. Nie chcę generalizować, na pewno są wśród nas osoby z orzeczeniami, które bez problemu znalazły pracę i wykonują satysfakcjonujące zajęcia. Na pewno są też tacy, którzy mogą jednym zdaniem storpedować moją wypowiedź. Tak, liczę się z tym. Jednakże jest to jedno z wielu moich doświadczeń życiowych. Tak naprawdę rzadko kiedy jest praca dla osób z niepełnosprawnościami, która dotyczyłaby wyższych stanowisk - dyrektorów, prezesów, menedżerów. Dlaczego? A no dlatego, że często takie osoby nie są odbierane jako atrakcyjne wizualnie, nie będą "twarzą marki", nie będą reprezentatywne, swoim wyglądem nie będą zachęcały czy tworzyły sieci kontaktów w firmie handlowej, ubezpieczeniowej. Niepełnosprawność jest niechciana, jest nieatrakcyjna. Mentalność wielu ludzi też jest schorowana, "zakatarzona" i nie czuje tego, że osoba z niepełnosprawnością też może mieć mózg Einsteina (w przenośni oczywiście), też może być analitykiem danych, też może być świetnym psychologiem, adwokatem. Czy na czterech kołach, czy na dwóch nogach - nie ma to znaczenia! 

I co dalej?! Rynek pracy... jest. Ale czy rynek ludzi się zmieni... pytanie retoryczne. A może nie. 🤔😉

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Trzeba mieć w sobie diesela!

Cieszymy się sobą!

Las